Łukasz Krasoń – strona oficjalna

Ogień w terenie!

Jak usiadłem dziś na wózek o 9 rano, tak o 18:14 dopiero z niego wstałem. Dobrze, że jednym z moich głównych mott życiowych jest – „ból to mój przyjaciel”, bo inaczej byśmy się chyba mocno z moim ciałem pogniewali ????

Coś Wam jednak powiem, TO BYŁ FANTASTYCZNY DZIEŃ!

Najpierw wraz z moją cudowną #ekipaKrasonia udaliśmy się na turniej Amp Futbolu gdzie rozdawaliśmy ulotki i oglądaliśmy mecz naszej reprezentacji z reprezentacją USA. Wygraliśmy 2:0. Napiszę więcej o tym jutro, gdyż mam sporo przemyśleń.

Potem udaliśmy się do Parku Żeromskiego i na Plac Wilsona. Setki, dosłownie grube setki rozdanych ulotek i niezliczone rozmowy z ludźmi. Niesamowite jak wielki entuzjazm wzbudzam w ludziach i ile nadziei pojawia się przy każdym takim spotkaniu. Hitem był dziś pan taksówkarz, którego nie przeraził mój chaotycznie przeprowadzany manewr nawracania z zapiętą przyczepką. „Jak porysujesz mi auto, to się nie przejmuj, wypolerujemy i będzie dobrze. Na Ciebie i tak oddam swój głos. Już na Insta mi zaimponowałeś” – takie coś usłyszałem ????

W sumie zrobiłem dzisiaj 8 kilometrów wózkiem. Dobiłbym pewnie do dychy gdyby nie przerwa na jagodziankę i lody w ciągu dnia. Już wiem, że ta kampania, to nie będzie spacerek. Jednak warto dać z siebie wszystko i więcej, kiedy tylu ludzi w ciebie wierzy. Kiedy najcudowniejsza #ekipaKrasonia zdziera buty razem z Tobą.

Chcesz dołączyć do nas na mieście, wspierać w internecie lub przechwycić trochę ulotek, plakatów i banerów co by zrobić z nich pożytek wśród znajomych? Daj znać w komentarzu. Autentycznie czekam na Ciebie ????

#równoważni#krasoń#wybory2023#polska2050

Ale to mnie wkurza!

Wiecie co mnie wkurza? Że w zdecydowanej większości „polityczni wyjadacze” mają gdzieś zwykłych ludzi. Nie chcą nas obywateli słuchać, a co dopiero wdrażać w życie ważne dla nas rozwiązania

Właśnie wróciłem z Konsultacji Społecznych dotyczących aktywności osób z niepełnosprawnościami na rynku pracy. Swoje świetne projekty (i to nawet już przetestowane) przedstawili niesamowicie oddani sprawie ludzie. Mówię Wam, szacunek za ten poziom merytoryki i zrozumienia.

Teoretycznie tym konsultacjom powinien przewodzić Pełnomocnik Rządu ds. osób niepełnosprawnych no ale teoria, to nie praktyka. Pana Wdówika nie było, w sumie to nikogo z Ministerstwa nie było, no bo po co…

Czy ja jestem jakimś romantycznym odklejeńcem, chcąc widzieć przy robocie ludzi układających nam system? Kilkadziesiąt osób z różnych zakątków Polski chciało dziś takie zaangażowanie „góry” zobaczyć. Musieli obejść się smakiem.

Na szczęście Polski Związek Głuchych, Polska Organizacja Pracodawców, Stowarzyszenie czas-przestrzeń-tożsamość, zaproszeni goście i uczestnicy ponieśli to wydarzenie. Czasami sobie myślę, że gdyby nie organizacje pozarządowe i fajni ludzie, to ten kraj przestałby mieć jakikolwiek sens.

Nie denerwuje Was taki stan rzeczy? Że możni albo nie przychodzą na wydarzenia wcale albo wychodzą zaraz po tym jak prowadzący ich przywita? Nie denerwuje Was ten mur pomiędzy nami obywatelami/wyborcami, a tymi którzy ponoć mają nam robić dobrze? Bo mnie wkurza to bardzo!

10 lat temu przewodziłem dużemu przedsięwzięciu – Konwój Wstań i Jedź. W 44 dni zorganizowaliśmy 13 spotkań w różnych miastach, a pomiędzy miastami przejechaliśmy 2500km na rowerach! Chociaż bolało mnie całe ciało od wysiłku, to byłem na każdym spotkaniu. Wiecie dlaczego? Bo dla ludzi, którzy przyszli, to było WAŻNE wydarzenie i nie można ich zawieść.

Chciałbym, aby ludzie, których wybieramy do Sejmu, byli dla nas, a nie tylko dla siebie. Aby w centrum działań był człowiek, a nie te czy inne geszefty i historyczne animozje.

Abyśmy wszyscy byli RÓWNOWAŻNI!

#równoważni#niepełnosprawni

Dzień Świadomości o DMD

Pamiętam swoje pierwsze przemówienie ever. Było to podczas turnusu rehabilitacyjnego w Świnoujściu w 2012 roku. Słuchała mnie wtedy mała grupka osób z zanikiem mięśni oraz ich rodzice. Mówiłem o tym, że choroba nie odbierze nam wszystkiego, dopóki w środku na to nie pozwolimy.

Po 11 latach w Światowy Dzień Świadomości o Dystrofii Mięśniowej Duchenne’a historia zatoczyła koło. Już w innym miejscu, przed dużo większą publicznością i z innym bagażem doświadczeń mówiłem dzisiaj o tym, że… choroba nie odbierze nam wszystkiego, dopóki w środku na to nie pozwolimy.

Nie jest łatwo zmagać się z czymś takim jak zanik mięśni. Każdego dnia coś boli fizycznie, każdego dnia trzeba z czegoś rezygnować, każdego dnia „upadasz”. I to nie dotyczy tylko samej osoby ze skopanym genem ale i jego najbliższych.

Jest jednak przy tym całym ciężarze, także i kawałek światła. Jeśli dobrze się poszuka, to idzie odnaleźć szczęśliwe momenty, jakieś nieoczywiste przewagi, jakąś nadzieję. Od lat zachęcam ludzi właśnie do takiego myślenia. Szukaj radości, nie roztrząsaj słabości. Jesteś dużo silniejszy, niż Twoje problemy.

Przemawiałem na setkach scen. Zbierałem owacje na stojąco na wydarzeniach w Polsce, w Europie, w USA. Zawsze dawałem z siebie maxa. Jednak w dzień taki jak dziś, mając na widowni osoby z niepełnosprawnościami, ich rodziców, naukowców szukających skutecznych terapii dla nas, wszystko inne blednie. To właśnie w takim miejscu wyczuwam największą użyteczność moich słów. Każda łza, która dziś popłynęła niosła wielokrotnie większą moc, niż zwykle.

Dziękuję Małgorzata Dróżdż-Dziugieł i Fundacja StopDuchenne, że mogłem być dziś z Wami. Że mogłem dołożyć cegiełkę podczas #DuchenneAwarenessDay

Ogromnie cieszę się, że być może już niedługo będę mógł nie tylko z poziomu social mediów i różnych scen dodawać siły i otuchy ale i realnie reprezentować osoby z niepełnosprawnościami w miejscu gdzie kształtuje się naszą przyszłość.

Święto Wojska Polskiego

Nigdy nie będę tacy jak oni i one. Nigdy nie będę walczył z bronią w ręku. Jednak zawsze kiedy jestem w takich miejscach jak to, to odczuwam wielki szacunek do tych wszystkich, którzy przelewali krew dla naszej przyszłości…

#równoważni

Centrum Weterana, Warszawa. Wspólnie z Szymonem Hołownią oraz Anną Radwan-Röhrenschef

#15sierpnia#ŚwiętoWP

* Sfinansowane przez KWW Trzecia Droga PSL-PL2050 Szymona Hołowni

Startuję w wyborach do Sejmu RP

Napiszecie, że jestem idealistą, że jeszcze mnie rzeczywistość wyprostuje – być może. Nauczyłem się jednak iść za głosem intuicji i robić swoje. Zawsze ze słowami, które powtarzam na każdym moim przemówieniu motywacyjnym TRZEBA SZYBKO ŻYĆ.

Teraz też więc tak zrobię. Startuję w wyborach do Sejmu RP.

Najbliższe dwa miesiące będą podyktowane właśnie temu zadaniu. Aby ludzie zobaczyli we mnie gościa, który potrafi dowozić rzeczy, który słucha i walczy w imieniu innych, który tak jak my wszyscy chce lepszej Polski…

Idę w tę drogę wspólnie z Polską 2050 Szymona Hołowni i #TrzeciaDroga

z hasłem RÓWNOWAŻNI. Gdy tylko wpadliśmy na nie podczas jednej z narad z moją #ekipaKrasonia, od razu wiedziałem, że to jest to. Kto nie chce być RÓWNY i WAŻNY? Ja chciałbym, aby osoby z niepełnosprawnościami były widziane przez państwo i realnie wspierane. Nie jesteśmy wielbłądami, które muszą co chwila wyszarpywać kawałek normalności dla siebie. Mamy pełne prawo doświadczać normalności w standardzie!

Marzę o tym, aby każdy rodzic był pewien, że jego dziecko jest równe bez względu czy urodziło się na wsi, czy w mieście, w bogatej rodzinie, czy takiej gdzie się nigdy „nie przelewało”. Państwo powinno młode pokolenie traktować jako najcenniejsze co ma w swojej talii.

Wiem ile potu pociekło po czołach moich rodziców kiedy łączyli pracę (mama pielęgniarka, tata rolnik) z wychowaniem trójki dzieci. Takich rodzin są miliony i oni wszyscy zasługują na szacunek, na stabilność, na wdzięczność kraju poprzez dobrze poukładany transport i inne usługi publiczne.

Nie wiem jak Wy ale ja chciałbym w polityku widzieć po prostu dobrego człowieka, człowieka który wie co to życie, który potrafi pokonywać własne i te generowane przez system ograniczenia. Chciałbym być kimś takim dla Was. 15 października mieszkańcy Warszawy i zagranicy będą mogli o tym zdecydować.

Czasem spontan potrafi mile zaskoczyć

Wzięliśmy dziś z Adasiem „na warsztat” patyczki magnetyczne z kulkami. Lubimy się bawić w ten sposób, bo moje ręce jeszcze jako tako cokolwiek z nimi ogarniają. Padła dziś dyspozycja budowy statku kosmicznego z silnikami rakietowymi. Przyznam się Wam, że piramidę ogarniałem ale w tym przypadku zwątpiłem. Adaś jednak potrafi postawić na swoim, więc trzeba było działać.

Zaczęliśmy budować, bez większego planu, patyczek do kuleczki, patyczek do kuleczki. Za każdym dopasowanym elementem wspólnie rozkminialiśmy co dalej. Pomysł rodził pomysł i po pół godzinie naprawdę można było dostrzec sylwetkę ścigacza kosmicznego. Były silniki, był spojler słoneczny, była przeszklona kabina pilota.

Ta zabawa przypomniała mi, że czasem nie musimy mieć super szczegółowego planu już na początku, aby na końcu cieszyć się fajnym efektem.

Czasem wystarczy wystartować i po prostu przesuwać się po planszy z nadzieją, że „eureka” była pisana nie tylko Archimedesowi. Taki kontrolowany spontan może się nawet okazać dużo bardziej ekscytujący, niż podążanie za precyzyjną instrukcją.

Myślę, że jako dzieci potrafimy czerpać radość z kreowania i urzeczywistniania wyobraźni. Jako dorośli chyba zbyt często idziemy na skróty i killujemy samych siebie…

Miło jest spędzić z dzieckiem twórcze popołudnie. Szkoda, że statek kosmiczny przetrwał tylko godzinę, no ale co zrobić. To też jest część doświadczania 🙂

Mówili, że może pożyję do dwudziestki piątki – właśnie skończyłem 35 lat!

A wszystko to dzięki cudownym ludziom. Moim rodzicom, Danusi, Adasiowi, całej gromadce przyjaciół i znajomych. Bez nich nie byłbym w stanie wstać z łóżka, a co dopiero być ojcem, mężem, mówcą motywacyjnym, społecznikiem, twórcą video, inspiracją dla setek tysięcy…

Nie macie pojęcia jak często marzyłem o tym, aby robić coś co nie jest ważne tylko dla mnie ale i dla innych. Wasze zaangażowanie i niesienie mnie na swoich plecach jest dowodem na to, że jestem na właściwej ścieżce.

Wszystkie te zmagania z przeciwnościami losu, te wartościowe rozmowy, sukcesy i sukcesiki doprowadziły mnie do tego momentu. Do momentu, w którym zakusuje rękawy i idę wywalczyć tam, gdzie naprawdę można odmienić życie milionom…

Zostanie posłem z ramienia Polska 2050 i reprezentowanie innych, to nie są przelewki. To wielka odpowiedzialność i wysiłek zarówno psychiczny jak i fizyczny. Jestem jednak gotowy do tej drogi. Odnoszę wrażenie, że nigdy nie będę już lepiej. To jest czas, aby pokazać, że w Polsce możemy czuć się RÓWNOWAŻNI. RÓWNI i WAŻNI.

Urodziny to czas celebracji tego co już za nami ale także radość na myśl tego, co dopiero przed nami. Mojej ekscytacji i radości chyba już nawet nie da się zmierzyć, skali brakło zaraz po wystrzale pierwszego korka od szampana wczoraj!

Dziękuję mojemu „Zwycięskiemu Sztabowi”, który pomógł zorganizować tę wczorajszą imprezę. Dziękuję mojej Danusi, która dba o mnie i w jakiś sobie tylko znany sposób popycha mnie do przekraczania kolejnych moich ograniczeń.

Dziękuję Klubokawiarnia Pożyteczna za to, że mogliśmy wszyscy się spotkać właśnie u nich. Piękną energię tworzą Ci ludzie. Szczerze polecam to miejsce.

Dziękuję wszystkim, którzy zostawili cząstkę siebie wczoraj. Dzięki Wam ten dzień zostanie w mojej pamięci już na zawsze. Dziękuję za wszystkie życzenia jakie otrzymałem.

Oczywiście nie miejcie złudzeń – za rok robimy jeszcze większy tort i tworzymy jeszcze więcej pięknych wspomnień ????